• Wpisów: 8
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 86 dni temu, 21:49
  • Licznik odwiedzin: 406 / 171 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
ewczi
 
See I was dead when I woke up this morning
I'll be dead before the day is done
 

ewczi
 
Przypomniało mi się ostatnio, jak kiedyś z koleżanką uczyłyśmy się. Byłam już wtedy poważnie zaangażowana w związek z pigułkami na szczęście. Ale przejdę do rzeczy, poszłyśmy do mojej koleżanki. Uczyłyśmy się niemieckiego. Jej mama kupiła jej tabletki na koncentracje, jakiś suplement diety. Wzięłyśmy po jednej i siadłyśmy do książek. Patrzę na te regułki i staram się coś zapamiętać, ale nie czuję działania specyfiku. Pytam koleżanki czy na nią zadziałały, a ona uradowana odpowiedziała "No jasne! Zapamiętuję jak nigdy!" Trochę byłam zawiedziona bo ja w sumie nic nie poczułam i ze sprawdzianu dostałam 3 (jak na taką ilość uczenia się i zażycie tabletek wspomagających zapamiętywanie to słabo :P ). Dopiero po kilku dniach, uświadomiłam sobie, że po tym suplemencie nie wpada się w trans jak po ziele czy innych tabsach :P i że to działa inaczej niż moje ulubione przyjaciółki.
Śmieję się z tego do dziś xD
 

ewczi
 
-Siema, chcesz spróbować czegoś fajnego? - usłyszałam głos koleżanki w telefonie.
-No jasne! - odparłam po chwili zastanowienia.
-To przyjeżdżaj, czekamy.

Wskoczyłam w pierwszy autobus i pojechałam w kierunku szczęścia.
Po pół godziny dołączyłam do trójki znajomych. Oni już byli na lekkiej fazie, wzięli jakiś czas temu. Dali mi małą samarkę, nie było tam wiele, ale wystarczająco jak dla początkującego.
Po kilkudziesięciu minutach, zaczęłam czuć, że coś się dzieje. Co prawda nie widziałam smoków, ani nie podróżowałam po świecie, ale było mi wesoło. Patrzyłam trochę z zazdrością, na znajomych, którzy wzięli o wiele więcej ode mnie, i na ich wygłupy. Widziałam, że są w innym świecie, radosnym, bez zmartwień, w którym problemy dnia codziennego nie istnieją. Pomyślałam sobie, że następnym razem nie skończę na takiej ilości co tego dnia.

Przez ponad godzinę chodziliśmy po obrzeżach miasta. Co 30 sekund wybuchaliśmy śmiechem, często nie wiedząc dlaczego. Potem wróciliśmy do centrum. Skąd zaczęliśmy rozchodzić się do domów. Mnie faza zaczęła już puszczać, ich jeszcze nie do końca. Odprowadziłam do domu koleżankę, która mieszka obok mnie a sama wróciłam z dobrym humorem do domu. Rodzice oczywiście niczego się nie domyślili. Za to ja, snułam już plany dotyczące kolejnej wycieczki za miasto ;)
 

ewczi
 
Jedno kliknięcie myszki i wszystko się zmienia. Pierdole to co było. Mam dosyć udawania. Usuwam pieprzone wspomnienia z pamięci mojej głowy. Czas na nowo zacząć wszystko. Dragi? Nie mówię nie. Mimo, że udało mi się wytrzymać bez tego gówna już prawie rok. Jebane pragnienie szczęścia. Szkoda, że tylko przyjaciółki-tabletki są w stanie je zapewnić.
 

ewczi
 
Historia na dziś: Jak to wszystko się zaczęło, czyli o początkach wędrówki pod rękę z "używkami".

Zdarzyło się to 4 lata temu (aż nie chce mi się wierzyć, że tyle czasu minęło), w gimnazjum. Byłam stosunkowo grzeczną i bezproblemową nastolatką. Nie paliłam papierosów, nie upijałam się do nie przytomności, nie uprawiałam sexu z nowo poznanym chłopakiem na imprezie. W klasie miałam chłopaka uzależnionego od zioła. Pewnego dnia stwierdziłam, kurde, chcę tego spróbować. Pogadałam z nim i umówiliśmy się na popołudnie. Załatwił towar. Było już ciemno, poszliśmy do parku. Nabił fifkę, rozpalił. Na początku się bałam, nie wiedziałam jak to się robi. On mnie nauczył, wprowadził w ten świat. Biorę pierwszy wdech. Czuję jak zielony dym wypełnia moje płuca, przepływa przez całe ciało, trafia do mózgu a na końcu do serca. Cudowne uczucie ale to była jedynie zapowiedź tego, co przyszło po kilkunastu minutach. Ciało jak z waty, mgła wypełniająca oczy, mózg... Czujesz jak powoli odlatujesz, ale nie za daleko. Unosisz się pięć centymetrów nad ziemią i tak podążasz w nieznane. Przestaje istnieć jutro, nie ma kłopotów, a szkoła to tylko dziwne słowo. Liczy się tylko to, co jest tu i teraz.
Po jakimś czasie, ciężko mi jest określić czy to była godzina czy sześć, wróciłam do domu. Rodzice nic nie mówili, więc ani nie było aż tak późno ani nic nie zauważyli. Przemknęłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Obudziłam się następnego dnia rano, przede mną kolejny dzień, ale ja już wiem, że to nie będzie zwykły dzień...

Tamtego wieczora poznałam tych, którzy byli ze mną przez następny rok. Dzięki koledze z klasy, weszłam wśród ludzi, którzy ukierunkowali moje najbliższe życie. Mimo, że teraz mam z nimi bardzo słaby kontakt, to nie zapomnę nigdy tego, co zrobili dla mnie przed kilku laty. Jestem im wdzięczna, za to, że pozwolili mi wejść w ten świat.
 

ewczi
 
Opowieść o jednej z wielu podróży.

Ta podróż miała miejsca ponad rok temu. Środkiem transportu były moje ukochane tabletki. Przez cały czas towarzyszyła mi muzyka, która tym razem brzmiała zupełnie inaczej niż zwykle.
W jednej chwili znalazłam się na wspaniałej plaży. Widziałam słońce, które tak bardzo raziło, czułam piasek pod stopami i przyjemny chłód wody oceanu w tak upalny dzień. Nie spędziłam tam jednak dużo czasu bo po kilku chwilach byłam już na Mount Everest. Ubrana w ciepłą kurtkę, opatulona szalikiem, z okularami przeciwsłonecznymi na oczach przedzierałam się przez śnieg sięgający mi do pasa.
Powrót do domu trwał niestety dłużej. Powolne wydostawanie się z krainy marzeń by znowu na kilka godzin pojawić się w realnym świecie nie było już tak przyjemne. Nagły podmuch prawdziwego życia był wstrząsem. Stan tej "nietrzeźwości" na szczęście nie trwał długo. Bo już po kilku godzinach udałam się w kolejna "podróż"... ale to już inna historia.  

Wracając do początku opowieści, to była chyba najwspanialsza podróż mojego życia. Jednej nocy spacerowałam po pustych plażach wysp tropikalnych po to, by chwilę później brać udział w wyprawie na szczyt Mount Everest. W tym miejscu muszę przypomnieć, że było to możliwe jedynie dzięki Nim - tabletką na uspokojenie <3

Reszta wspaniałych wspomnień z chwil, godzin, miesięcy spędzonych z nowymi przyjaciółkami już wkrótce ;)
 

ewczi
 
Nie mam czasu na zmianę avataru i tła ale głupie posty o sukienkach, miłości i inspiracjach zostały (mam nadzieję, że na stałe) wymazane z mojego bloga. Nie zależy mi na tym, by mieć 18732 obserwatorów, chcę tylko pokazać (najprawdopodobniej jedynie samej sobie), że życie z pozoru zwykłej nastolatki nie jest takie kolorowe, jakby się mogło wydawać. Będę tu teraz pisać, o rzeczach, o których nie wypada wręcz mówić wśród znajomych. Zwłaszcza, że obracam się w takim  towarzystwie, które nie zrozumie przesłanek, które mną kierują.

Ten blog - to pamiętnik nastolatki z problemami ... pieprzonej narkomanki.
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.